Przejdź do głównej zawartości

Pozytywne rezultaty jednego narzędzia

 Witam cię w chłodny, walentynkowy wieczór! Jak go spędzasz? Samotnie, z drugą połówką czy ze znajomymi? Każdy sposób spędzania święta zakochanych jest dobry.

Zawsze bawiły mnie memy dotyczące bólu pleców po skończeniu 20-go roku życia. Śmiałam się, dopóki sama tego nie doświadczyłam. Chciałam coś z tym zrobić bo czasami ból był tak silny, że płakałam, a wręcz wyłam. Nie wiem z jakiego powodu, myślałam że być może coś mi dolega, ale ogłupiałam po tym jak moje badania wyszły idealne. O co chodzi? 
Na pytanie co mogę zrobić, żeby bóle ustały słyszałam wiele propozycji "weź tabletkę, ubieraj się cieplej, to wszystko od tego telefonu! Za mało jesz, jedz więcej! Pij więcej wody!" Tabletki biorę tylko w ostateczności i niestety wiele już tych ostateczności było, dlatego też nie chcę polegać na różnych farmaceutycznych specyfikach. Szukałam różnych ćwiczeń na kręgosłup, bóle dolnych części pleców, szyi, głowy. Nic nie pomagało, więc uznałam że może to "od pogody". Co za durne wytłumaczenie... Do tego dorzucić mogę jeszcze okropne skurcze mięśni, które pojawiały się nagle i czasami trzymały bardzo długo. "Za dużo kawy! Masz za mało magnezu!". To też nie to.
Wróćmy jeszcze na chwilę do ćwiczeń - powiem szczerze, że oprócz tańca ciężko mi się zmotywować do innych czynności poprawiających kondycję. Nie raz zaczynałam treningi cardio, fitness, stretching. Trwało to przeważnie kilka dni. Potem jak pomyślałam, że czas na trening to chciało mi się rzygać. Nie potrafiłam znaleźć odpowiednich dla mnie ćwiczeń. Czegoś co sprawiałoby mi przyjemność, ale też wspomagało moją kondycję i zdrowie.
Na początku stycznia postanowiłam sobie, że w końcu się przełamię i rozpocznę jogę. Od dawna chciałam jej spróbować, ale nie wiedzieć czemu jednak nie spróbowałam. Duży błąd Roksano. Maleńki epizod jogi pojawił się w moim życiu jakiś czas temu, kiedy to uznałam że muszę odstresować się przed egzaminami gimnazjalnymi bo na pewno zemdleję! Tak, dobrze przeczytaliście. Egzaminy gimnazjalne były dla mnie straszne i stresowałam się nimi tak jak każdy maturzysta swoją maturą... Uznałam, że joga może być czymś dla mnie bo przecież nie ma w niej żadnych męczących ćwiczeń: zero skakania, biegania i pocenia się jak świnia.
Wróciłam do niej w tym roku, zaczęłam od 30 dniowego challenge'u. Ćwiczyłam codziennie rano. Szczerze mówiąc zdziwiłam się, że potrafię robić coś codziennie (bo przeważnie nudziło mi się po kilku dniach). 

I teraz przejdziemy do rzeczy o której na pewno chcesz przeczytać. Czyli - jakie zmiany zaszły po miesiącu ćwiczenia jogi?
Usiadłam któregoś dnia i zaczęłam myśleć na ten temat. Jeżeli coś okropnego zaczyna się nagle i dzieje się codziennie, tak jak właśnie ból, momentalnie to zauważamy, prawda? Ale jeśli przestajemy czuć ból z dnia na dzień to jakoś wolniej to do nas dociera. Albo to tylko ja tak mam... Dlatego postanowiłam, że podzielę się z tobą moimi przemyśleniami i analizą na ten temat.
Zauważyłam na pewno zniknięcie bólu (jak wyżej wspomniałam) w dolnej części pleców, kręgosłupa, szyi no i głowy. Ból odszedł całkowicie. Oczywiście jeżeli źle śpię to ból szyi się pojawia, ale to chyba normalne. Zero skurczy pomimo picia takiej samej ilości kawy jak przed rozpoczęciem jogi. Czyli to jednak nie kawa była zła! To najlepszy przyjaciel człowieka! Nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej (no chyba, że naprawdę przesadzicie z ilością kofeiny, to już nie jest spoko i dbajcie proszę o swoje zdrówko).  Jestem dużo bardziej rozciągnięta, kości mi już tak nie strzelają (jak to miało miejsce przed rozpoczęciem ćwiczeń).
Przejdziemy teraz do zmian wewnętrznych. Zauważyłam, że jestem spokojniejsza i dużo lepiej radzę sobie ze stresem. Na pewno jestem bardziej zmobilizowana, odprężona i nie odczuwam przytłaczającego zmęczenia. Nie potrzebuję już popołudniowych drzemek. Nawet mój nastrój się polepszył.

Oczywiście ważne jest też aby wspomnieć o negatywnych skutkach jogi bo powiedzmy sobie szczerze - wszystko ma dwie strony. 
Joga może być niebezpieczna ze względu na niektóre pozycje, dlatego ważne jest żeby właściwie dobrać ćwiczenia. Nie zaczynajmy od razu z grubej rury bo może się to skończyć poważną kontuzją lub urazem. Dlatego jeśli będziesz chciał/a zacząć swoją przygodę z jogą to pamiętaj by odpowiednio dobrać ćwiczenia/sekwencje, chcesz przecież poprawić jakość swojego zdrowia i życia, a nie wylądować w szpitalu z urazem.

Jeśli uważasz, że za mało opowiedziałam ci na temat mojego doświadczenia, to daj mi trochę czasu. Pamiętaj, że ćwiczę dopiero ponad miesiąc. Na pewno wrócę tutaj z ciągiem dalszym na ten temat za jakiś czas. Na internecie znajdziesz dużo artykułów, o zachodzących zmianach dzięki jodze, popartych dowodami naukowymi. Ja osobiście zachęcam do praktykowania jogi bo jest to naprawdę świetny rodzaj aktywności.

Dziękuję ci za poświęcenie swojego czasu i przeczytanie tego krótkiego wpisu, życzę ci przyjemnego wieczoru, romantycznej kolacji i smacznej herbatki (lub wina). Do zobaczenia w następnej niedzielnej notce, a ja uciekam robić kawę Oreo!
P.s zdjęcie cyknęłam dzisiaj popołudniu!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kryminalne wieczory - brutalne morderstwo Catherine Whitehead

  Cześć, witam cię w kolejnym niedzielnym poście. Dzisiaj przedstawię ci historię młodziutkiej kobiety, której sposób w jaki zginęła, wstrząsnął mną do takiego stopnia, że nie mogę przestać o tym myśleć. Dziwi mnie fakt, iż sprawa nie zyskała dużego rozgłosu ze względu na swoje okoliczności. Przed dalszym czytaniem chciałabym ostrzec osoby o słabych nerwach, poniższe opisy mogą wydawać się naprawdę dramatyczne. Urodzona 22 października 1961 roku Catherine Louise "Cathy" Tucker Whitehead, mieszkała w Conyers w stanie Georgia. Dość młodo urodziła swoje pierwsze dziecko - synka. Miała też męża, który był alkoholikiem, w dodatku był bardzo agresywny, często ją bił i znęcał się psychicznie. Cathy wystąpiła o rozwód, ale Frank nie był tego tytułu zadowolony. Koniec końców - rozwiedli się. Pewnego dnia Cathy zgłosiła na policję kradzież samochodu. Policjant, który zajmował się sprawą - John Short zakochał się w dziewczynie od pierwszego wejrzenia. Właściwie to oboje się w sobie zako...

Self care night routine

  Cześć, dobry wieczór! Dzisiaj przychodzę do ciebie z postem na temat "Self care night routine", którą wykonuję w każdy weekend żeby się po prostu odprężyć. Zalecam to każdemu! Jest to naprawdę świetny sposób spędzania czasu samemu albo z kimś + masz tą świadomość, że robisz dla siebie coś dobrego. Jak więc wykorzystać taki wieczór? Co zrobić? Przedstawię ci mój plan działania, a jeśli będziesz chciał/a spróbować to zachęcam. Godzina rozpoczęcia self care rutyny? Nie jest dokładnie znana, to zależy kiedy skreślę wszystkie zadania z mojej listy "do wykonania". Dlatego też nie wymuszam na tobie konkretnej godziny rozpoczęcia bo to byłoby bez sensu, prawda? Powiedzmy, że skończyłam wszystko koło 20:00. Zamykam laptopa, chowam dzienniki oraz kalendarz, odkładam wszystkie długopisy i kolorowe flamastry na swoje miejsce. Następnie przechodzę do wyniesienia z pokoju wszelkiego rodzaju naczyń, po całym dniu zwykle leżą na komodzie/biurku po dwa kubeczki i talerzyk z okrusz...

Autodestrukcja i autonaprawa

Na postanowienia noworoczne może jest trochę za wcześnie - fakt, ale cofnijmy się dokładnie do 31 grudnia 2019 roku. Spodziewaliście się, że wasze życie (no może nie u wszystkich) tak drastycznie się zmieni? Wiedzieliście o tym, jak to wszystko będzie wyglądać? Nikt sobie tego nie wyobrażał, ale ja nie do końca o tym chciałam opowiedzieć, chociaż to fajny wstęp do tego tematu. Tak się składa, że właśnie w ten dzień byłam na samym dnie rowu marsjańskiego, każdy czasami trafia w to miejsce w swoim życiu, każdy musi tego doświadczyć i to w porządku. Może to zabrzmi żałośnie, ale uznałam że nowy rok i całkiem nowa ja. Nie będzie już powrotu, pożegnam się ze starą sobą, narodzę się na nowo z chwilą wybicia północy, zrzucę z siebie 19 letnią szatę jak wąż zrzuca swoją skórę. Musiałam ostro się zaprzeć i trzymać tego co sobie postanowiłam. Wiedziałam, że to może być trudne, ale człowiek przyzwyczaja się po 2 tygodniach. Cóż, czasami wracam do tego jaka byłam i muszę wymierzyć sobie siarczyste...